RSS
 

minal ponad rok

05 cze

duzo sie u nas dzieje

zmienilam prace – nie uzeram sie juz z durnymi prawnikami

przeprowadzilismy sie ze Slonecznego Wzgorza dalej na poludnie

kupilismy auto

spodziewamy sie dziecka

reszta jest niewazna

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Baronowa Margaret

26 kwi

Tatcher nie zyje… 8 kwietnia na ulicach Londynu zaczal sie bal
the witch is dead!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Olimpiada

01 sie

jakby sportowych wrazen bylo malo
to Londyn w tym roku jest gospodarzem Olimpiady
dzieki temu jest tu jeszcze wiecej ludzi
jeszcze wieksze sa korki na ulicach
i jeszcze wieksza nerwowka
otwarcie bylo calkiem fajne z przymrozeniem oka
Krolowa zrobila wielkie wiejscie
ale byly fajniejsze dziewczyny Bonda

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Euro 2012

13 cze

Polska do pary z Ukraina jest gospodarzem Euro 2012
mamy super hymn
KOKOKOKO EURO SPOKO
taka Shakira z Podlasia czy cos… Jarzebina O!
chlopaki sa calkiem fajnie
i w sumie nie najgorzej graja
ale jak znam zycie
to i tak z grupy nie wyjda
(Grecja, Rosja, Czechy)
i takie to Ci
KOKOKOKO EURO SPOKO
i obawiam sie
„ze wygrac im sie nie uda
i nie ucieszy sie Smuda”
ale Stadion Narodowy ladny mamy =)
w sobote ostatni decydujacy mecz
z Czechami…
czy bedziemy pic na smutno?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

bye Whitney

12 lut

swiat obiegla wiadomosc ze Whitney Houston nie zyje
zmarla w hotelowym pokoju
dzien przed ceremonia rozdania Grammy Awards
miala 48 lat

z lezka w oku wspominam te wszystkie dyskoteki
na ktorych marzylam zeby zatanczyc do I will always love you
z Bartkiem, Leszkiem, Markiem,
Marcinem, Patrykiem albo chociaz Michalem…
ze o kolonijnych czy obozowych slubach nie wspomne….
ach wonderful 90′s… rest in peace

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

odeszla we snie

04 lut

Wystarczy w google.co.uk wpisac jej nazwisko
Pierwsze co wyskakuje to naglowek Los Angeles Times
Oni to na pewno maja pojecie kim byla….

Wislawa Szymborska dies at 88; Nobel-winning Polish poet
Wislawa Szymborska won the literature prize in 1996
and wrote about the nature of the soul,
totalitarianism and death -€” with beguiling clarity and a sense of wonder.

Wymeczony na niejednej nudnej lekcji j.pol wiersz
nadal pozostanie jednym z moich ulubionych:

Nic dwa razy sie nie zdarza
I nie zdarzy. Z tej przyczyny
Zrodziliśmy sie bez wprawy
I pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
Najtępszymi w szkole świata,
Nie będziemy repetować
Żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień sie nie powtórzy,
Nie ma dwóch podobnych nocy,
Dwóch tych samych pocałunków,
Dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
Ktoś wymówił przy mnie głośno,
Tak mi było, jakby róża
Przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
Odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty sie, zła godzino,
Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś- a więc musisz minąć.
Miniesz- a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, wpółobjęci,
Spróbujemy szukać zgody,
Choć różnimy sie od siebie,
Jak dwie krople czystej wody.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nowym krokiem

10 sty

to byly nasze pierwsze wspolne swieta
bylo cudownie ale brak przestrzeni wlasnej troche sie mi dal we znaki
mysle ze jemu tez… tylko ze on nigdy nie werbalizuje swoich potrzeb
a ja wrecz przeciwnie… wykrzykuje je za wszystkich
cudownosc przeciwienstw nadal powoduje u mnie zawroty glowy
bylo jak to u nas
duzo, glosno, smacznie, biesiadnie
i sie nawet Jarek do karpia przekonal
choc oboje musimy popracowac jeszcze nad nadzieniem =D

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

east side/west side czyli centrum-v-poludnie

01 gru
Wczoraj zupelnie niechcacy ze spokojnej rozmowy o tym „co dalej”
zrobila sie karczemna awantura.
Bo kazdego ciagnie w swoje strony
i kazde z nas ma swoje racje i plany.
Zastanowic sie jednak nalezy czy aby na pewno
on moze realizowac sie tylko na poludniu a ja tylko w centrum.
Do tej pory zylam w bardzo egoistycznym przekonaniu
ze tam gdzie dobrze jest matce tam cala rodzina bedzie sie czula jak w domu.
Nie wykluczone ze moje parcie na Warszawe
wynika z takiego wlasnie podejscia do tematu.
Nie ukrywam ze bezpieczniej bede sie czula
majac na wyciagniecie reki cala rodzine i wierne przyjaciolki.
Co prawda, nie mam problemu z nawiazywaniem nowych znajomosci
i bardzo lubie sie z kuzynkami Jarka,
ale na takie wiezi, gdzie mozna byc ze soba na wzajem totalnie szczerym,
pracuje sie latami a wiadomo ze z czasem u nas krucho.
Fakt ze nie mamy wlasnego kata troche nam utrudnia sytuacje,
bo jak bysmy byli z gory przypisani do dzialki albo mieszkania
to ani jedno ani drugie nie mialoby odwagi krecic nosem,
niezaleznie od lokalizacji tejze dzialki i tegoz mieszkania
zaczelibysmy zapuszczac korzonek.
W tym calym rownaniu jest tylko jedna wiadoma:
bez kredytu i tak sie nie obejdzie.
Pytanie tylko czy mieszkanie w centrum czy dom na poludniu.
Odpowiedz powinna byc prosta: biorac pod uwage
ze cene 25m kawalerki w Warszawie mozna kupic
dom do remontu w wiosce na poludniu z 12 arami ziemi
i jeszcze grosik na remont zostanie.
Kuszaca propozycja i to bardzo!
Moim marzeniem jest pic kawe na tarasie
i patrzec jak bosonogie dzieci biegaja po ogrodku.
Sielsko anielsko.
I o wiele mniej niebezpieczenstw czyhac bedzie na moje dziatki.
Zadnych narkotykow, papierosow, alkoholu, nastoletniej ciazy.
Niebo na ziemi!
Chyba kazda matka chce takiego dziecinstwa dla swoich potomkow.
Tylko co ta matka bedzie robic z dala od miasta?
Przepraszam ale tak jak widze sobie siebie robiaca konfitury i inne przetwory,
albo z robotka reczna w bujanym fotelu
to jakos nie widze sobie siebie dojezdzajacej PKSem do pracy
w znienawidzonym Krakowie.
Poza tym wiem bo sprawdzalam na dzien dzisiejszy
ofert pracy dla mnie jest 1:16 (cala malopolska-v-Warszawa).
Dla Jarka 1:0 (wiec nawet w Warszawie potrzebuja stolarzy bardziej niz na poludniu).
Ja wiem, ze Jarek marzy o wlasnej stolarni
ale dopoki nie zakorzenimy sie na nowo w polskiej rzeczywistosci
uwazam ze to marzenie nalezy na razie odlozyc,
z prostej przyczyny ze nie mamy pieniedzy na wlasny biznes.
Kredyt?
A i owszem, mozna wziac,
ale kredyty przerazaja mnie z jednej prostej przyczyny:
boje sie o nasz dobrowolny brak plynnosci finansowej,
bo w tak zwanym miedzyczasie czeka nas rezygnacja
z naszych cieplych Londynskich posadek
i przeprowadzka do Polski (jesli zdecydujemy polnoc czy poludnie).
Obawiam sie, ze lapanie kilku srok za ogon jednoczesnie w naszej sytuacji
nie jest dobrym pomyslem,
a skoro juz jestesmy przy ptasiej analogii
to ja bardzo prosze zeby mnie nie posadzac
o podcinanie Jarkowych skrzydel.
To jego marzenie, bardzo piekne nie ukrywam,
o domku na wsi i wlasnej, dobrze prosperujacej stolarni
z zona siedzaca w domu pilnujaca domowego ogniska,
bardzo mi sie udziela ale
nalezy zachowac tutaj ostroznosc z duza dawka realizmu.
To wszystko samo sie nie zrobi
i uwazam za niemadre wpakowanie sie w kredyty rzedu 500,000zl
w momencie kiedy obydwoje nie mamy punktu zaczepienia:
ani wlasnego kata ani pracy.
A jesli nawet juz ten kredyt bedzie (bo byc musi)
to wydaje mi sie ze latwiej go splacic w Warszawie niz na poludniu.
Nie wyobrazam sobie powrotu do Polski
z dzieckiem przy cycu (jak Bog da)
w obce mi zupelnie strony,
z malymi perspektywami na prace,
z rudera do remontu,
kredytem do splacania
i biznesem do rozkrecenia,
bo jak to wszsystko mowiac brzydko jebnie
to zostaniemy w ciemnej dupie.
Mam naprawde duze obawy czy z pracy jednoosobowej stolarni
bedziemy w stanie splacic kredyty, utrzymac dom i rodzine.
Wiem ze bedac w Warszawie obydwoje bedziemy rowno pchac ten nasz wozeczek.
Na poludniu sily rozloza sie nierowno,
ale moze faktycznie czas najwyzszy dac innym sie wykazac?
Przeciez nie wszystko musi byc tylko na mojej glowie…
jesli sie nad tym dobrze zastanowic
to Jarek przeciez nie byl by az tak nieodpowiedzialny, nierozsadny…
i na pewno ma jakis plan.
Choc z drugiej strony czy nie prosciej byloby wrocic do duzego miasta,
ciasnego mieszkanka, do cieplej posadki ze srednia krajowa
i miec najblizszych na wyciagniecie reki?
Wiem jedno, dluzej w Londynie nie wytrzymam
i teraz naprawde musimy podjac decyzje co dalej.
 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

niespodzianka

29 lis

Ostani weekend listopada bylismy w Warszawie
Doslownie na jeden dzien
Zrobic dziewczynom niespodzianke
Tata i Madzia o wszystkim wiedzieli
Na potrzeby chwili o wszystkim tez dowiedziala sie ciocia Jagoda
Bo tak sie zlozylo ze chciala rodzicow na sobote zaprosic do siebie na ploty

Tata jednak trzymal reke na pulsie i wszystko odkrecil =)

Wyladowalismy o 10:00
Na lotnisku czekal na nas komitet powitalny
W skladzie Beata z kartka „Hanka i Rumcajs”
I Tomek w samochodzie (DZIEKUJEMY)

Pojechalismy na przepyszne [sic!] sniadanie do Jeffs
Zawsze sobie obiecujemy ze nigdy wiecej
Nie zamowimy tam nic innego jak piwo i frytki
I za kazdym razem popelniamy ten sam karygodny blad
Wybierajac inne osobliwosci z menu…

No a potem to juz byla tylko akcja „niespodzianka”
Madzia weszla pierwsza do domu
Uspila czujnosc mamy i babci
My w tym czasie przemknelismy do drewnianego pokoju
A potem to juz tylko „dzien dobry co na obiad” i opadniete szczeki =)

A na obiad byly ruskie „patelniaczki” (dzieki Madziu za przekonanie babci!)
i zupka pomidorowa i losos i same smakolyki
na deser o 18:00 mialam wizyte u dentysty
i jak tylko ja przezylam to dopiero sie zaczelo!!
Madzia zrobila zakupy pod pretekstem imprezy u Mietka
wiec stol byl suto zastawiony… wodeczka sie lala do 3:00 nad ranem
ja osobiscie wytrabilam 1,5 butelki bialego wina…

no i na sam koniec dostalam glupawki…

a ranek byl ciezki… i droga na Sunnyhill tez…
ale jak to mowia w zyciu piekne sa tylko chwile
dlatego czasem warto zyc… i jezdzic do domu =)

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

biiiiitch

24 lis

Moja kolezanka z pracy ma fiola na punkcie muffinkow i babeczkow.
Przy okazji zamawiania kuponu na depilacje znalazlam cos
co myslalam ze ja zainteresuje,
mianowicie maszyne do pieczenia takich roznych cudeniek.
W ogole bym sie nie wychylala,
gdybym nie wiedziala ze ona ma w domu maszyne do pieczenia chleba..
wiec pomyslalam ze taka maszyna tez ja zainteresuje…

RBSec
Sorry I am turning into offer addict… careful it’s spreading LOL
But this one is quite cool =)

http://www.kgbdeals.co.uk/national/deals/58245/muffin-maker—premium-cookware—national

Erin Cole
Hmmm does look good but if you consider that you can make muffins
in the normal cupcake tins and chuck them in the oven

RBSec
Yeah true but there might be something more to it like with bread makers…
Just thought you might like it that’s all

Erin Cole
Yer I no its kwl.
They do cupcake ones as well that cook the cupcakes
inside a machine thing like that as well.

RBSec
But thinking about it, seems like a waste of space and money LOL
It must be for ppl who are rubbish in the kitchen like me =D

Erin Cole
Lol. well that’s kinda what I was trying to say nicely. (oi you little bitch!)
Like cake tins aren’t that expensive as opposed to a whole nother machine to cook something that can be cooked in a oven at a minium cost. U no.
(just like bread, you mean, for which you have a machine at home?)

RBSec
So what is with the bread maker then? Are they any different to cupcake/muffin machines do you know?

……………………………………………
……………………………………………
……………………………………………..

ZATKALO RUSKIE KAKAO! HA!

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS